o mnie, o książkach, muzyce, fotografii, sztuce. Japonii, Finlandii, Norwegii, Korei, Chinach i kaligrafii.
środa, 25 kwietnia 2012

 

Nagle uświadomiłam sobie, iż moja fascynacja Japonią wślizgnęła się niezauważalnie i niespodziewanie na nowy poziom.
Poziom ten uświadomiła mi lektura "W drodze na Hokkaido" Willa Fergusona. Wyczytałam, iż to co czułam już od dłuższego czasu jest czymś całkowicie normalnym w stosunku do Japonii, a mianowicie jedność przeciwieństw.. fascynacjaodrzucenie, uwielbienieodrzydzenie, etc. dużo takich par można znaleźć. Głownie chodzi jednak o to, że uczucia te nie występują naprzemiennie tylko jednocześnie, w tym samym momencie czujesz fascynacjeodrzucenie i nic na to nie poradzisz. Japonia już taka jest i tyle.


Co jest w tym dobrego... wyleczyłam się z wręcz obsesyjnej chęci zamieszkania tam na stałe... Nadal jednak chce wiedzieć o tym kraju wszystko, co tylko możliwe, a nawet jeszcze więcej....nadal chce zjeździć każdy pędź japońskiej (azjatyckiej) ziemi.  Znać język (języki) w jakim mówią i sposób w jaki postrzegają świat. Tylko teraz podchodzę do tego już trochę z innej perspektywy... jak do kraju, który mnie fascynuje i fascynować raczej nie przestanie, ale przy tym jest tak samo "durny" i niezrozumiały jak mój własny.

 To ja idę przedzierać się przez krzaki  ; )))

 

 

 

Tak siedziałam ostatnio i tak sobie myślę.. po co mi właściwie ten japoński. Ta ciągła męczarnia z krzakami, które wprost uwielbiają uciekać z pamięci, niemalże zaraz po nauczeniu. Walka z partykułami, które niby proste i logiczne mylą mi się i mylić przestać nie chcą.

Doszłam do wniosku, iż powód jest właściwie prozaiczny.... chciałabym móc przeczytać artykuł o ulubionych zespole, czy tekst piosenki, a że tak się akurat złożyło, że większość tego, co leci mi w głośnikach jest w tym dziwnym języku, to wiadomo....

Poza tym nadal bardzo, ale to bardzo chciałabym nauczyć się japońskiej/chińskiej kaligrafii, czyli wbicie sobie kanji do głowy jest jak najbardziej dobrym pomysłem.

 

 

piątek, 06 kwietnia 2012

 

Z dużym ociąganiem wprawdzie,  ale jednak w moje ręce trafił ostatni singiel INORANa "Hide and Seek" w wersji z klipem i jego reżyserską wersją.

 

Zacznę może od samego PV...

 

W zwykłej wersji poza tym, że jest to całkiem nieźle zrobiony klip, to jednak nie wzbudził we mnie jakichś większych emocji. Pomijając ten drobny fakt iż Ino bardzo skutecznie stara się zrzucić wizerunek grzecznego, ślicznego i nieśmiałego chłopca jakim był przez większość zarówno solowej jak i "Lunatycznej" kariery.

 

 

Ino

 

 

Wersja reżyserska podoba mi się zdecydowanie bardziej, choć właściwie nie wiele różni się od tej zwykłej. A mianowicie jest więcej czarno-białych ujęć, wszystko jest tak jakby do pewnego stopnia ukryte w cieniu. Ujęcia w kolorze są bardziej przypalone i jakby przejaskrawione, co dodaje im czegoś abstrakcyjnego, bym powiedziała.

Co do piosenek to na tej wersji poza tytułowym "Hide and Seek" jest jeszcze kawałek "One Big Blue". Oba utrzymane w rockowym klimacie z ciekawymi tekstami.

 

 

 

"... Hey girl, my little sister

You got a hole just in your heart

Why don't you make yourself alright

Just take whatever you desire

But before you do it

Get into your dark side...."

INORAN "Hide and Seek"

 

 

Ostatnio coś mam problem z wstawianiem całych klipów tutaj.... więc same linki poniżej...

[PV Wersja zwykła ]

[PV Director's cut ]

 

 

13:40, biala_sowa1 , muzycznie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 marca 2012

 

Sporo ostatnio pojawiło się nowości płytowych i tak sobie pomyślałam, że trza by było coś o nich napisać.

Kolejność przypadkowa.

 

abyss

Ruiza - "Abyss"

Fanka czysto gitarowych kawałków ze mnie żadna, jednak najnowsze dokonania gitarzysty D wprawiły mnie w niemałe osłupienie. Poza tym, że są naprawdę dobrze zagrane, ale to, że Ruiza świetnym gitarzystą jest nikomu, kto D zna przypominać nie trzeba. To jest w nich coś takiego, iż nawet bez mrugnięcia okiem dałam się poprowadzić w największą głębię i zupełnie nie chce mi się wracać. 

 

 

9

Alice Nine - "9"

Sporo sprzecznych odczuć mam w stosunku do tej płyty. Kierunek, który obrali hymm i tu mam dylemat, nie mogę powiedzieć, że mi nie pasuje, bo jest naprawdę ciekawy, ale też pojawia się jakiś dziwny niedosyt. Poza singlowymi najlepszy jest zdecydowanie "Hello World".

 

 

m_opera

Matenrou Opera - "Justice"

Płyta pomimo tego, że naprawdę niezła jakoś do mnie nie trafiła, poza singlowymi kawałkami. Bardzo możliwie, że musi trochę odleżeć.

 

 

helvetios

Eluveitie - "Helvetios"

Co tu dużo mówić płytka, która urzekła mnie już od samego początku i ani myśli przestać.

Słuchając "Helvetios" poczułam się jakbym siedziała przy wielkim ognisku, gdzieś w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie, a jeden z mędrców opowiadał dawno już minione historie.

Moje ulubione "A Rose For Epona" i "Alesia".

 

 

 Luna_sea

Luna Sea - "THE ONE ~  Crash to create"


Jak zrobić trwający ponad dwadzieścia minut utwór tak aby nie zanudzić i tym samym nie sknocić sprawy. Nie wiem, ale tej piątce udało się to wyśmienicie.

Po pierwszym przesłuchaniu; które odbyło się publicznie i było transmitowane przez Unstream, siedziałam jak urzeczona, a jedynym słowem, które byłam w stanie wydusić było "ale to piękne".

Można powiedzieć, że w tym jednym kawałku jest wszystko co lubię, dobra mocna perkusja, świetnie dobrane gitary,  niesamowity wokal i trochę skrzypiec. Całość jak teraz o tym myślę kojarzy mi się z powstaniem wszechświata i dalszą po nim podróżą.

 

 

22:23, biala_sowa1 , muzycznie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 marca 2012

Alan Kuo - Ling

 

 


 Co do filmów to na stronie Centrum Studiów Polska-Azja w ramach Weekendowego Kina CSPA publikowane są linki do wybranych filmów często dokumentów. Ostatni na liście "Nankin" przedstawiający historię jaka rozegrała się w tym chińskim mieście po wkroczeniu tam oddziałów japońskich.  Uwaga bardzo drastyczne sceny.

 

Weekendowe Kino CSPA

 

Zdecydowanie warto spędzić z nimi kilka chwil.

 

 

21:24, biala_sowa1 , film
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 marca 2012

 

Długo zbierałam się aby zobaczyć ten film, choć właściwie nie wiem do końca dlaczego.

Film opowiada właściwie prostą historię o tym jak wiele nienawiść potrafi zniszczyć, a miłość ocalić.

Wydarzenia z 11 września (atak na bliźniacze wieże) stają się tłem dla opowiedzianej historii.

Młody mężczyzna, muzułmanin zostaje poddany społecznemu ostracyzmowi, jego syn pobity umiera w szpitalu, przyjaciele odchodzą. A przecież on nie zrobił nic złego, nadal jest tym samym człowiekiem. Wyrusza w podróż. Wyprawa ta z logicznego punktu widzenia nie ma prawa się powieść; bo czy zwykły człowiek może od tak porozmawiać z prezydentem USA.  Już na starcie pojawiają się problemy. Na lotnisku zostaje poddany rewizji osobistej tylko dlatego, iż odmawiał modlitwę po arabsku.

Pojawia się pytanie, czy muzułmanin od razu, niemal automatycznie równa się terrorysta.

Khan właśnie dlatego chce spotkać się z prezydentem. Chce mu powiedzieć: "Nazywam się Khan i nie jestem terrorystą".

Czy uda mu się osiągnąć cel i jakie trudności i wyzwania będą czekały na niego po drodze nie zdradzę. Powiem tylko tyle, że film zdecydowanie warty spędzenia z nim popołudnia czy wieczoru.

 

 

10/10

Właściwie mogłabym się rozpisać o tym filmie, lecz obawiam się, że mogłabym zdradzić wtedy zbyt wiele z jego fabuły, a to nie do końca byłoby fer, w stosunku do kogoś kto może się jednak skusi.

 

20:32, biala_sowa1 , film
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17


Either scripts and active content are not permitted to run or Adobe Flash Player version 10.0.0 or greater is not installed.

Get Adobe Flash Player


7_Visual_Kei CDJapan

Literatura japońska - wyzwanie Podcast Łosiowisko - Finlandia i Szwecja PustaMiska - akcja charytatywna





CZEKAM NA

27.06.2012 - INORAN nowy album

29.08.2012 - The GazettE - DIVISION

17.08.2012 - Nightwish - IMAGINAERUM film

14.12.2012 - “The Hobbit: An Unexpected Journey"

13.12.2013 - “The Hobbit: There and Back Again,"